środa, 8 grudnia 2010

Piotra zimowa

Piotra nie chciała się spóźnić na zajęcia, gdyż obawiała się reperskusji od dziada. Brnąc w śniegu po kolana, nie zauważyła przerębla. Dziad odchodząc z przecinakiem do lodu, zachłysnął się ohydnym, szyderczym śniegiem.

---

Piotra chciała zarobić jakieś dodatkowe pieniążki, ponieważ Dziad przepijał wszystkie oszczędności. Sprzedawała więc zapałki w prawie -30 stopniowym chłodzie. Dziad przyuważył Piotrę i ponieważ nie miał w zwyczaju zmieniać kart w kalendarzu, stwierdził, że jest śmigus-dyngus i oblał Piotrę wodą. Piotra nigdy się już nie uśmiechnęła

---

Piotra postanowiła uciec od Dziada. Wybrała się na dworzec Warszawa-Śródmieście. Jednak pociąg nigdy się nie pojawił, a okoliczne Dziady zsodomizowały niewinną dziewczyne.

---

Piotra jako 17 latka chciała ulepić bałwana. Dziad jako 1000 letni pryk, miał ciekawsze zajęcia do roboty. Celny cios rozbitą butelką w tętnice Piotry, ostatecznie przekonał ją do zostania w domu.

---

Piotra nie umiała jeździć na sankach. Dziad umiał. Przywiązał Piotre do sanek i popchnął z góry wprost na trasę szybkiego ruchu. Posterunkowy Kaczorek długo się nie uśmiechnie, bo musi sprzątać ten bajzel.

2 komentarze:

Katarzyna S. pisze...

Mam jak Piotra, po pobycie na stacji Warszawa - Śródmieście też się nie uśmiecham

inny niż wszyscy pisze...

Hahah, miło Cię i tu widzieć ;p